Archeo Ziemi Gliwickiej cz.1

Na tej trasie pozornie nic nie ma. Ani pieknych krajobrazów, ani szczególnych zabytków, ani wymagających podjazdów ani wygodnej drogi dla całej rodziny. Jednak przy odrobinie wyobraźni, wspartej pasją do odkrywana przszłości wycieczka może stać się prawdziwą przygodą.

Informacje o trasie: 

Długość trasy rowerowej: ok 50 km
Jakość nawierzchni: asfalt, las i łąka.
Miejscowośći: Gliwice, Żernica, Pilchowice, Łany Wielkie
Atrakcje: pozostałości po: dawnej osadzie z epoki brązu w Gliwicach; grodzie w Żernicy; grodzisku i w Gliwicach-Łabędach; gródku lub może kurhanie w Łanach WIelkich
Dojazd i powrót: Pętlę można zacząć z dowolnego miejsca. Dla dojeżdząjących autem najdogodniejszy będzie parking obok Tesco, obok którego przebiega trasa wycieczki.

Trasa wycieczki: 
Relacja: 
Pozostałości po osadzie z epoki brązu

Nie ma nic. Poza błotem, chaszczami i duchem przeszłości. Cała wycieczka w pigułce.

Fabi na tle braku osady

Tak bardzo nic nie ma...

Nędzna fotoszopka osady z epoki brązu

Zamiast wyobraźni - nędzna fotoszopka. Tak to mogło wyglądać mniej więcej.

Pierwszym pukntem na trasie tej nietypowej wycieczki jest mały lasek za parkingiem fabryki Opla, gdzie odkryto ślady dawnej osady z opoki brązu. W krajobrazie tych terenów dominowały wtedy grody kultury łużyckiej, dokładnie takie, jak ten najsłynniejszy z Biskupina. Dlatego też, mimo braku jakichkolwiek śladów, możemy łatwo sobie wyobrazić, jak teren ten mógł wyglądać te 2500 czy 3000 lat temu. Gród, otoczony podmokłym, bagnistym terenem, nieopodal płynąca rzeka i pola uprawne. Pomijając pobliską fabrykę i brak samego grodu wiele się nie zmieniło.
Gródek typu motte w Żernicy

Tutaj przynajmniej kokrety. Widać, gdzie stała wieża (kopiec po prawej) a gdzie zabudowania gospodarcze (niższy kopiec po lewej)

Kościół na miejscu wieży

Dziś na miejscu rycerskiej wieży stoi zabytkowy, drewniany Kościół.

Schemat grodu typu motte

Rysunek poglądowy dla lepszego zorientowania się w sytuacji. By Moreau.henri (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Przez pola, omijając centrum Gliwic, udajemy się do Żernicy. Po kilkunastu kilometrach pedałowania bez trudu odnajdujemy nasz cel - pozostałości po gródku typu motte w postaci dwóch charakterystycznych wzniesień, obecnie zajmowanych przez kościoły. Wypada tu co nieco wspomnieć o tym, czym w ogóle jest gród typu motte. To sposób budowy umocnien, który przeszedł do nas z zachodu w okolicach XIII wieku i stanowił punkt wyjścia dla późniejszych murowanych zamków i związanych z nimi zabudowań gospodarczych otoczonych murami. Na zdjęciu powyżej schemat. Można się spodziewać, że wieże rycerskie typu motte były stawiane przez co bardziej modnych właścicieli. Ciekawostką jest, że według wikipedii znanych jest 13 pozostałości tego typu i aż 7 z nich znajduje się na terenie powiatu gliwickiego! Ziemia Gliwicka - Centrum mody na zachodnie zamki. Wracając do Żernicy – tutaj mamy wzorcowy wręcz przykład grodu typu motte. Jest wyższy kopiec, na którym stała prawdopodobnie wieża rycerska (na nic większego raczej miejsca nie było) i nieco niższy, gdzie stały budynki mieszkalne i zabudowania gospodarcze. Oba wzniesienia łączył wał, całość była otoczona palisadą i zapewne fosą. Znając ten układ bez trudu możemy sobie wyobrazić, jak wszystko było ładnie rozplanowane. A zabytkowy, drewniany kościół na miejscu wieży rycerskiej tylko pomaga w dopasowaniu reszty.
Kopiec po grodzie w Pilchowicach

Widziany ze szlaku rowerowego kopiec po grodzie w Pilchowicach.

Pozostałości grodu w Pilchowicach

To zostało po Pilchowickich panach.

Kopiec w Łanach Wielkich

Za małe na gród, więc może kurhan?

Pozostałości grodu w Łabędach

Okazały wał po Łabędzkim grodzie.

Z Żernicy kręcimy przez lasy do nieodległych Pilchowic. Tutaj, nieopodal szlaku rowerowego znajdują się pozostałości po innym typie średniowiecznego grodu. To już nie jakość z importu, tylko ulepszony stary i sprawdzony model – konstrukcja grodów średniowiecznych niewiele odbiegała od tych znanych jeszcze z epoki brązu. Ot, mocniejsze wały i kilka usprawnień w drewnianych murach czy wieżach. A że się, sprawdzało, to po co zmieniać? Pozostałości po takich grodach jest w Polsce ponad 2400, co robi wrażenie, zwłaszcza przy porównaniu z liczbą gródków typu motte. W Pilchowicach zachowało się niewiele – niewielki wał ziemny, obecnie otoczony terenem przemysłowym, stąd trudno doszukiwać się śladów fosy. Na wzniesieniu bez trudu można znaleźć kilka zapadlisk, prawdopodobnie w miejscach dawnych bydynków. Jedziemy dalej w kierunku Sośnicowic, skręcamy w boczną uliczkę przed rynkiem i po krótkim zjeździe i podjeździe znajdujemy najbardziej tajemniczy obiekt na trasie – kopiec z kapliczką w Łanach Wielkich. Wyraźnie nienaturalna konstrukcja, zbyt mała jednak na gródek. Może to była jakaś mała strażnica a może coś innego? Skoro tak niewiele wiadomo, to możemy popuścić wodze fantazji i wyobrazić sobie, że to kurhan wodza koczowników, który zostaje ranny w bitwie o osadę pod Oplem, ucieka z pola bitwy ale umiera na skutek obrażeń po kilku kilometrach. Po uroczystościach żałobnych zostaje złożony w ziemnej jamie wraz z najcenniejszym dobytkiem a całość zostaje przykryta okazałym kopcem. Kolejnym punktem miał być drugi gródek typu motte w Kozłowie, a właściwie jego ledwo widoczne pozostałości, jednak obecnie teren ten trafił w prywatne ręce i buduje się tam zwyczajny dom jednorodzinny. Ciekawe, czy właściciele wiedzą o przeszłości terenu? Pozostał zatem ostatni obiekt. Ulokowany przy ujściu Kozłówki do Kłodnicy, kiedyś chroniony z dwóch stron, teraz dostał dodatkową osłonę w postaci linii kolejowej. Zatem dotarcie do tego miejsca nie jest łatwe, ale gdy już się to udaje nie można ukryć zaskoczenia. Wał po średniowiecznym grodzie jest imponujący (w porównaniu do poprzednio zwiedzonych) a spacerując po jego rozległej powierzchni co chwilę natrafiamy na sporych rozmiarów jamy w ziemi, zdradzające obecność różnego typu zabudowań. Nastrój burzy trochę świadomość, że w pobliżu prowadzone były intensywne prace związane z budową Kanału Gliwickiego i kolei, swoje pewnie też namieszała położona na drugim brzegu rzeki huta. Mimo tych naleciałości wieku XX duch średniowiecza jest tutaj wyczuwalny i spacerując między dziurami w ziemi w szumie traw można usłyszeć echa intensywnego życia w tym opuszczonym miejscu. A potem pozostaje już tylko wydostać się z tej swoistej wyspy i odpocząć po trudach przygody.