Międzywojenne granice

Trasa nawiązująca do przebiegu dawnej granicy między Polską a Niemcami. O jej istnieniu przypominają zachowane do dziś budynki domów i urzędów celnych przy dawnych przejściach granicznych.
Wycieczka inspirowana przewodnikiem Szlakami Zielonego Śląska 2. Mapka i ślad GPS prowadzą dodatkowo od stacji PKP w Raciborzu i do tej w Rybniku, ale faktyczny początek trasy to Racibórz – Brzezie a koniec Rybnik – Stodoły.

Informacje o trasie: 

Długość trasy rowerowej: 49 km
Jakość nawierzchni: sporo ciężkich leśnych dróg.
Miejscowośći: Racibórz, Rybnik
Atrakcje: Stare budynki po służbach celnych i granicznych.
Dojazd i powrót: PKP Racibórz, PKP Rybnik

Trasa wycieczki: 
Relacja: 
Słupek granicy lasu

Słupek graniczny. Co prawda oznaczał granicę lasu a nie państwa i znajduje się w Rudach a nie na trasie, ale innych nie było.

Budynek po pogranicznikach

Budynek straży granicznej na przejściu w kolonii Lukasyna.

Budynek po urzędzie celnym

Budynek po urzędzie celnym w Raszczycach.

Kapliczka w Babicach

Kapliczka w Babicach

Sumina

Sumina - dawna rzeka graniczna

Z Raciborza wyjeżdżamy trasą na Rybnik. Po przekroczeniu mostów nad Odrą i Kanałem Ulga skręcamy na rondzie w Rybnicką by po chwili stanąć przy budynku straży granicznej. Łatwo go znaleźć, naprzeciw niego stoi sala królestwa. Kilkaset metrów dalej z ruchliwej Rybnickiej skręcamy w spokojną Dębiczną. Jest ostro pod górę! Zaczyna się też tutaj Cysterski Park Krajobrazowy, o czym informuje przydrożna tabliczka. Można przyjąć założenie, że od tej pory wszystko co mamy po prawej stronie znajdowało się po polskiej stronie granicy a to co po lewej zostało po stronie niemieckiej. Mniej więcej będzie to odpowiadać prawdzie. Drogą przy Lesie Obora (który swoją drogą można i warto zwiedzić) jedziemy prosto aż do Budzina. Tam, przed zabudowaniami, skręcamy w lewo i kontynuujemy jazdę szlakiem do Markowic. Przy kościele św. Jadwigi skręcamy w prawo w Gliwicką i po chwili lekko w prawo w Odrodzenia. Po krótkim podjeździe mamy przed sobą dwa budynki po obu stronach drogi – budynek przychodni po prawej pełnij kiedyś funkcję siedziby Polskiej służby celnej, budynek naprzeciwko – niemieckiej. Kawałek dalej odbijamy na Babice, warto spojrzeć w lewo, lekko za siebie. Przy w miarę dobrej pogodzie pięknie widać zarys Jesioników. Za Babicami czeka przyjemny kawałek przez pola i zdecydowanie mniej przyjemny i dużo dłuższy przez las. Tak dojeżdżamy do Bogunic, skąd już równiutkim asfaltem śmigamy do Summina. Niewielka rzeczka, Sumina właśnie, stanowiła niegdyś granicę. Ale żeby nie było za łatwo, to mimo że cały teren na północ od Suminy był niemiecki to torowisko należało do Polski i wcinało się klinem na terytorium sąsiada. Rodziło to wiele konfliktów i okazji do przemytu.
Stacja w Summinie

Stacja w Summinie

Leśna Kapliczka

Leśna Kapliczka, można chwilę odsapnąć.

Pałacyk - leśniczówka

Leśniczówka przerobiona na pałacyk. Nie mający nic wspólnego z granicą ale malowniczy przykład jak wydawać kupę siana na głupoty.

Budynek służby celnej

Budynek niemieckie służby celnej w Stodołach

Budynek straży

Budynek polskiej straży granicznej w Stodołach...

Budka strażnika

...i symboliczna budka graniczna.

W okolicach stacji kolejowej w Summinie - kiedyś ostatniej po stronie polskiej, a dziś ładnie odnowionej - znajdują się budynki niemieckich i polskich służb celnych i granicznych, obecnie służące za zwyczajne domy mieszkalne. Jadąc dalej, przejeżdżamy dwukrotnie tory kolejowe i zaraz za tymi drugimi skręcamy w las. Przy kapliczce skręcamy znowu w prawo i za chwilę po raz kolejny w coraz to gorzej wyglądające leśne dukty. Łatwo nie jest, ale to już ostatni leśny fragment, więc da się wytrzymać. Meldujemy się w Zwonowicach, gdzie co prawda nie ma śladów po granicy, ale jest ciekawa leśniczówka przerobiona na dwór, z wieżą… Stąd już bliziutko do Stodół, gdzie obok baru Przystań jest budynek przychodni, kiedyś będący siedzibą niemieckich pograniczników. Kawałek dalej, tym razem po prawej stronie drogi, jest budynek po polskich strażnikach granicznych. I tutaj niespodzianka – ustawiona jest przy nim budka strażnika, wraz z informacją i nawet mapką przebiegu granicy. Super.
Gospoda

Ponad 100letnia gospoda w Stodołach.

Dwór pocysterski

Dwór pocysterski w Stodołach

Tablica informacyjna w kształcie cystersów

Tabliczka jest, ładnie opisane jest... ale oglądaliście Krzyk?

Malownicza chata

Mnie zamurowało jak zobaczyłem. Cudo.

Dom

Tutaj przez miesiąc nocował Karol, który za kilkadziesiąt lat miał spore osiągnięcia zupełnie niezwiązane z tym miejscem. Duma nas rozpiera!

I właściwie tyle w temacie granicy. Kończymy w Stodołach, które okazują się miejscem przebogatym w atrakcje jak na tak niewielką dzielnicę. Mamy tutaj: - gospodę o grubo ponad stuletniej tradycji (zmieniali się właściciele czy nazwa, funkcja pozostała ta sama) - stary dwór zbudowany przez cystersów dla zarządcy okolicznych dóbr - zaporę na rzece Ruda (i przez to także sam zalew rybnicki) - ośrodek hipoterapii - centrum aktywności różnej (wybaczcie nie zgłębiałem, ale na pewno są spływy kajakowe) - kolej wąskotorowa Zatem można tutaj spędzić aktywnie naprawdę masę czasu, a jeśli jest czas i ochota to jest tu sporo szlaków rowerowych, między innymi do pobliskich Rud Wielkich z kolejnymi atrakcjami.