WTR Małopolska

Zdecydowanie najlepszy długodystansowy fragment trasy rowerowej w Polsce. Ma pewne minusy, niektóre dość poważne, ale chodzi o to, żeby te minusy nie przesłoniły nam plusów.

Informacje o trasie: 

Długość trasy rowerowej: około 200 km
Jakość nawierzchni: super! (asfalt, tylko miejscami twardy szuter)
Miejscowośći: Oświęcim, Kraków, Niepołomice, Szczucin
Atrakcje: Wisła!
Dojazd i powrót: specyficznie, zobacz w tekście.

Trasa wycieczki: 
Relacja: 
Statek na Wiśle w Krakowie

Paaaaaarostatkiem w piękny rejs...

Wisła w Łączanach

Stan Wisły za zaporą w Łączanach.

Zamek królewski w Krakowie

Wawel. Bardzo zła pora na fotkę... Ale świetna na rower :)

Pomnik Kazimierza Wielkiego w Niepołomicach

Pomnik króla, co to lubił zapolować w pobliskiej puszczy.

Długo się zabierałem za przejechanie całego małopolskiego fragmentu WTR. A gdy w końcu się udało to był to tylko fragment dużo większej całości. Niemniej był tak przyjemny, że zdecydowanie zasługuje na osobny tekst. Jadąc z Gliwic na WTR, jeszcze w śląskiej jego części wjechałem w Bieruniu. I szczerze nie polecam tego odcinka, chyba że w ramach porównania z odcinkiem małopolskim. Ale to jak jakby ktoś chciał porównać smak świeżutkich, pachnących bułeczek z ich tygodniową wersją maczaną w wodzie z kałuży. Tylko smak można sobie popsuć. Wracając do tematu. Po wyjeździe z lasu gdzieś przed Oświęcimiem kierowałem się znakami WTR i po krótkim kluczeniu w nieznanym terenie trafiłem do innego świata. Piękny, równy asfalt na wale, rowerzyści w naprawdę sporej reprezentacji (niedziela - jak masz ochotę pośmigać na kolarce proponuję dzień roboczy). No bajka. Nogi same kręciły i kręciły. Jednak w końcu przyszedł czas, kiedy zachciało się stanąć na chwilę, odetchnąć, popatrzeć na odległy zarys gór... I tutaj pierwszy problem. Na całym odcinku pomiędzy Oświęcimiem i Krakowem nie ma ani jednego MORu. Znaczy Miejsca Odpoczynku Rowerzysty. Normalnie to pal licho, ale tutaj jednak jedzie się w zupełnie odkrytym terenie, do cywilizacji jest ładnych parę kilometrów a nawet żeby usiąść na łące trzeba najpierw porządne miejsce wypatrzeć a następnie jakoś się tam z wału starabanić (a potem wtarabanić z powrotem). Dorzucając do tego palące lipcowe słońce, brak miejsca gdzie można by uzupełnić wodę otrzymujemy przepis na klęskę. Na szczęście jako się rzekło nogi same kręciły, więc mimo niesprzyjających warunków udało się przetrwać i w ekspresowym tempie przejechać te kilkadziesiąt km po lewym przegu Wisły. W okolicach Łączan przekraczamy Wisłę drogą na zaporze, więc chcąc nie chcąc spotykamy cywilizację - można tam uzupełnić płyny w jednym z mijanych sklepów (jeszcze na lewym brzegu, po zjechaniu z wału, zaraz za podjazdem jest sklep.)
WTR w Małopolsce

Większa część WTR w Małopolsce wygląda tak.

WTR w Małopolsce

Drogowskazy na pobliskie atrakcje i noclegi.

WTR w Małopolsce

Drobne urozmaicenie - odcinek nie biegnący wałem.

MOR na WTR Małopolska

Typowy MOR na trasie.

Na prawym brzegu trasa się nieco zmienia. Częściej tracimy z oczu nitkę rzeki, oddalamy się też od wałów i jedziemy lokalnymi drogami. Najgorszy pod względem radości z jazdy jest odcinek przy klasztorze w Tyńcu. Stromy podjazd, mnóstwo samochodów i pieszych. Wszystko, czego przez ostatnie 60 km nie doświadczyliśmy w najmniejszym stopniu teraz uderza z pełną siłą. Na szczęście tylko przez chwilę bowiem ostatnie 10 km do Krakowa jedzie się już przyjemnie, przy Wiśle i z ładnymi widokami. Co oczywiste wzrasta też liczba ludzi, którzy wykorzystują weekend do różnorakich aktywności na świeżym powietrzu. Sam przejazd przez Kraków do przyjemnych nie należy. Oznaczenie WTR gdzieś znika, ścieżka wzdłuż prawego brzegu Wisły też i trzeba szukać alternatywnych rozwiązań. Dodać jednak trzeba, że prace nad WTR trwają i to co było niedokończone w 2018 w momencie w którym to czytasz już jest zrobione i stolicę Małopolski będzie można przeciąć wzdłuż rzeki bez zbędnego kluczenia. WTR wraca w Niepołomicach. Znaczy tak było w 2018, teraz już prawdopodobnie od Krakowa można przejechać trasę nie wiedząc nawet, że właśnie mijamy Niepołomice. Ale warto zjechać, obejrzeć zamek, pomnik króla Kazimierza oraz przejechać się po pozostałości puszczy w której niegdyś królowie tylko mieli prawo polować.
OSP Zalipie

W Zalipiu nawet remiza jest jak malowana.

Malowany dom w zalipiu

Jak to dawniej wyglądało... pokazowa chata obok Domu Malarek.

Wisła w Sczucinie

Koniec gotowego odcinka WTR wypada w mało atrakcyjnym Szczucinie.

Od Niepołomic aż do końca w Szczucinie widać, że wschodnia część szlaku powstała później i naprawia braki odczuwalne w części zachodniej. I tak zjazdy z wału na lokalne drogi są bardzo nieliczne, co jakiś czas napotykamy na Miejsce Odpoczynku Rowerzysty (z, tutaj sensacja na skalę Polski – toaletami!). Często widać tabliczki informujące o atrakcyjnych miejscach w pobliżu lub o polecanej agroturystyce. Tylko brać rower i podróżować. Aż dziw bierze zatem, że na całym 90 km odcinku spotkałem jednego rowerzystę! Dla kogoś kto ceni sobie spokój, ciszę i kontakt z naturą (a jest tutaj naprawdę pięknie) bez nadmiernego wysiłku to trasa idealna. Jedyny mankament napotykamy na samym końcu małopolskiego odcinka WTR. Kończy się bowiem w Szczucinie, który tylko ze zbrodni słynie. Nie ma tutaj stacji PKP, nie ma alternatywnych dróg rowerowych. Słabo. Dlatego, jeśli WTR Małopolska nie jest tylko częścią trasy to lepiej nie dojeżdżać do końca, tylko przy ujściu Dunajca zmienić na Velo Dunejec, kolejną perełkę małopolskich tras rowerowych, i nią dojechać do Tarnowa. A jeśli czas pozwoli to trzeba koniecznie zjechać z trasy i nadrobić trochę kilometrów aby zwiedzić wieś Zalipie z absolutnie unikatowym zwyczajem malowania wszystkiego we wsi w piękne, kolorowe wzory.